sobota, 22 grudnia 2012

TRZY.

  Rozmawiałam z mamą o "zdradzie" taty przez co najmniej dwie godziny. Z początku nie chciała się przekonać, że nic takiego nie miało miejsca. Udało się to dopiero kiedy mama zobaczyła, że mężczyzna na zdjęciu to nie jest ojciec. Noah zauważył to, że facet na fotografii ma małą bliznę na lewym policzku. Było to dziwne, bo jeszcze nigdy na oczy nie widziałam tak dwóch podobnych osób, oczywiście nie licząc bliźniaków.
  Mama zeszła w końcu na dół. Miała opuchnięte, czerwone oczy. Rozpięła szlafrok,  i powędrowała do kuchni. Od kiedy pamiętam kochała gotować, i to że wyjęła z lodówki różnorodne składniki mnie nie dziwiło. Włączyła radio. Było ustawione na kanał z muzyką klasyczną. Noah często jej słuchał bo ponoć pomagała mu w nauce chociaż efektów nie było widać. Chociaż miał całe piętro dla siebie, musiał jej słuchać w kuchni.
  Przełączyła na On Air with Ryan Seacrest. Osobiście chyba moja ulubiona audycja radiowa. Na antenie akurat leciała piosenka,  którą kiedyś słyszałam, ale nie mogłam sobie przypomniać jej tytułu.
  Chwilę później na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, bo leciała piosenka Justina. Nigdy nie słuchałam jego muzyki, ale uśmiechnęłam się bo przecież go spotkałam. W mojej głowie panował natłok myśli, jednak większość z nich była nie zrozumiała i gdybym miała je zilustrować wyglądałyby miej więcej tak: "asdfghjkl".
 - Co ty taka zadowolona - Noah sięgnął po pilota i włączył telewizor.
 - Przeszkadza ci to? - Zapytałam sarkastycznie, pokiwałam głową wstałam i poszłam do siebie do pokoju.
  Mieszkamy w dużym domu. Dwa piętra i parter z salonem, kuchnią dalej z sypialnią rodziców. Pierwsze piętro było Noaha, a drugie moje. Tak więc, nie mogłam narzekać na małą przestrzeń bo całość bez ogródka to było koło 400 metrów kwadratowych.
  Weszłam do pokoju, już na schodach usłyszałam, że dzwoni telefon. Zobaczyłam, że dzwoni Stacy.
 -  Zanim cokolwiek powiesz, to chcę cię przerosić, że nie byłam mogłam się z tobą spotkać, ale zacięłam się w windzie u taty w hotelu, przepraszam przepraszam! - prawie krzyczałam do słuchawki.
- Cyn, spokojnie. Czemu ty się tak zawsze denerwujesz - zaśmiała się - Noah się mną zaopiekował. Ale nie w tym rzecz, dzwonię, żeby się zapytać czy dzisiaj może pójdziesz ze mną do Ashley? Proszę?
  Ashley Insty, dziewczyna z klasy Stacy. Denerwuje mnie niesamowicie. Niby zaprosiła mnie na swoją osiemnastkę, którą dzisiaj organizuje, ale od samego początku nie miałam ochoty tam się wybierać. 
  Nie lubię kiedy moja przyjaciółka mnie o coś prosi, bo zazwyczaj zawsze się upiera i muszę tam iść. A kiedy się nie zgodzę potem przez tydzień, męczy mnie i robi mi wyrzuty sumienia, że tam nie poszłam.
- Eh... A na którą?
- Za godzinę, na dziewiętnastą.
- Co?! Nie mam w co się ubrać...
- Będę u ciebie za piętnaście minut bo ja już jestem przygotowana. Pomogę ci. Buziaczki.
  Usłyszałam przerywane sygnały. Podeszłam do mojej szafy aka garderoby. Weszłam do środka. Chociaż miała dużo ciuchów, zawsze miała problemy z ich wybraniem.
  Po długich rozmyślaniach wybrałam dwie sukienki. Czarna obcisła. Prosta. Ale według mnie wyglądała dość seksownie. A druga to bordowa bombka. Zdecydowałam się jednak na tą pierwszą.
  Usłyszałam, że ktoś wchodzi po schodach. Wyjrzałam zza drzwi i zobaczyłam Stacy. Wyglądała jak zwykle niesamowicie. Czasem byłam zazdrosna o to jak wygląda i o jej figurę. Miała dosłownie nogi do nieba. Była wyższa ode mnie o jakieś dziesięć centymetrów.
- Ta czarna to jest to. - Powiedziała zaraz przy wejściu.
- Też tak zdecydowałam tylko jakie buty do niej wybrać...
- Ja bym wzięła te czarne na platformie z ćwiekami. Będziesz wyglądać cudnie.
  Usiadłam przy toaletce i pomalowałam się. Założyłam na siebie sukienkę i buty. Włosy tylko przeczesałam szczotką, i uznałam, że jestem gotowa do wyjścia. Wzięłam pierwszą lepszą torebkę, schowałam tam portfel, telefon i jeszcze kilka pierdół i wyszłam z pokoju.
  Zeszłyśmy na dół, mama nadal gotowała coś w kuchni. Podeszłam do niej, dałam jej buziaka w policzek i powiedziałam, że wychodzę. Ona tylko przytaknęła, bo na ogóle byłoby to dziwne gdybym nigdzie nie wyszła w weekend.

  Tak szczerze, to dzisiaj nie miałam najmniejszej ochoty żeby iść na jakąś "imprezę". Robiłam to tylko dla Stacy, a sama postanowiłam siedzieć na jakieś kanapie.
  Wysiadłyśmy z samochodu mojej przyjaciółki i pokierowałyśmy się w stronę domy Ashley. Nie trudno był go znaleźć, bo chociaż byłyśmy koło stu metrów od niego już z tej odległości mogłyśmy usłyszeć Pursuit of Happiness (x).  
  Zabawa była w środku. Podeszłam do drzwi i chwyciłam za klamkę, bo gdybym zapukała nikt by nie usłyszał. Weszłyśmy do środka. Nie było jak na razie dużo ludzi, jednak urodziny miały się zacząć dopiero za kilkanaście minut. Ashley podbiegła do nas niemalże od razu i przywitała się z Stacy i ze mną. Wydawała się bardzo nakręcona na te urodziny, więc postanowiłam być dla niej trochę milsza niż zwykle jestem. Albowiem zawsze wciskam do jej wypowiedzi jakieś złośliwe uwagi, bo poziom jaki reprezentuje jest trochę... niski, przynajmniej jak dla mnie.
  Wyjęłam telefon z torebki żeby zobaczyć która jest godzina, czy przypadkiem nie spodziewać się nagłych przyjazdów ludzi. Na ekranie pojawił mi się napis "1 nieprzeczytana wiadomość"
 Od: NIEZNANY
" pamiętasz mnie jeszcze? j." 
  Uśmiechnęłam się na widok smsa. Chciałam na niego od razu odpisać, ale Stacy jak to miała w zwyczaju patrzyła się na mój ekran.
- Kto to? - Zapytała i założyła ręce na piersi w nadziei, że jej powiem. 
- Nie wiem... - podniosła brwi w zapytaniu. - Serio, ktoś musiał pomylić numery, bo nie mam pojęcia kto to może być. 
  Odwróciłam się i przygryzłam wargę. Nie lubiłam kłamać, a najbardziej Stacy. 

  Dom Ashley był duży, jedno piętrowy. Kiedy wszyscy przyszli, każdy mógł znaleźć dla siebie miejsce jednak większość z nich bawiła się na środku. Ja na początku chwilę potańczyłam, jednak usprawiedliwiając siebie, że boli mnie kostka, usiałam na sofie. Przypomniało mi się, że nie odpisałam na smsa, którego otrzymałam półtorej godziny temu. Poszłam poszukać mojego telefonu do "szatni", które w istocie było pomieszczeniem gospodarczym. Przecisnęłam się przez ludzi i doszłam do pomieszczenia w którym było mnóstwo kurtek skórzanych, torebek i tym podobnych rzeczy. Dosłownie przerzuciłam wszystkie rzeczy do góry nogami w poszukiwaniu mojej torebki, którą w końcu znalazłam. 
  Odgarnęłam włosy z twarzy i wyjęłam telefon z torebki. Miała lekko zmarznięte palce, bo w "kantorku" było dość zimno. Starałam się zapisać numer, od którego dostałam ostatniego smsa. 
Do: Justin 
"chyba cię kojarzę, ale nie jestem pewna... jk :)".
  Już miałam nacisnąć przycisk "wyślij" kiedy ktoś otworzył drzwi. Odwróciłam się gwałtownie, i zobaczyłam Stacy.
- Przestraszyłaś mnie idiotko! - Powiedziałam.
 Dziewczyna zignorowała moje słowa i mówiła swoje:
- Szukam cię wszędzie, za chwilę będziemy śpiewać...- Przerwała i popatrzyła się na mój telefon. - Z kim piszesz?
 Wyrwała mi telefon z ręki, jednocześnie przypadkowo wysyłając wiadomość.  Natychmiast wzięłam swojego iPhone z powrotem.
- Z nikim. 
- Kim jest Niki? - zażartowała
- Przestań Stacy, twoje żarty nie są śmieszne. - Mimowolnie się uśmiechnęłam, a moja przyjaciółka się zaśmiała. 
- Idziesz? - Zapytała.
  Pokiwałam twierdząco głową i wyszłam za nią tym razem biorąc ze sobą telefon. Zgasiłam światło i  zatrzasnęłam drzwi. 


   Usiadłam na wannie wyjmując telefon ze stanika. (Wiem, może to brzmieć dziwnie, ale miałam na sobie sukienkę, to gdzie indziej mogłam go schować?)
Od: Justin.
"jak ci mija piątkowy wieczór?"
 Wow. Lekko zdziwiło mnie to pytanie, bo nagle uświadomiłam sobie, że piszę z n i m. Odpisałam, że mogłoby być lepiej i spytałam się tak jak tam u niego. Chwilę później napisałam "ok, jest beznadziejnie zabierz mnie z tej osiemnastki bo zaraz umrę" tak jakbym znała Justina już długi czas.
  Podeszłam do lustra. Zobaczyłam siebie, w lekko rozmazanym makijażu i pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy to czy wyglądałam tak przez cały czas. Wzięłam wacik, z pudełka leżącego na toaletce. Chyba nie jest to uznawane jako "kradzież", prawda? 
  Nie chciałam grzebać w cudzych rzeczach, więc po prostu zmoczyłam wacik w wodzie i zmyłam tusz, który rozmazał się na skórze. Wyrzuciłam go do toalety i spuściłam wodę. 
  Telefon zawibrował.
Od: Justin
"przyjechać po ciebie gdzieś? nie będziesz przecież na siłę tam siedziała"
  Znowu myśli w mojej głowie wyglądały tak: dsuiadsyufsdfg. Podałam Justinowi dokładny adres. Siedząc na wannie odpisywałam na smsa, kiedy nagle do łazienki wtargnęła całująca się para. Nawet nie zauważyli, że tutaj jestem. Ja spojrzałam się na nich krzywo i prawie natychmiastowo wyszłam.
  Zeszłam na dół, zobaczywszy, że impreza nie miała się skończyć szybko. Było koło północy, ale ja na razie nie chciałam wracać do domu. 
  Znów przedarłam się przez tłum nastolatków. Doszłam do tego samego pomieszczenia gospodarczego i wzięłam swoją skórę i torebkę, które na całe szczęście leżały na wierzchu. Ubrałam się i pokierowałam się jak najszybciej w stronę wyjścia. 
  Chwyciłam za zimną klamkę. Przeszedł mnie dreszcz po karku, kiedy otworzyłam drzwi i lekki wiatr osiadł się na mojej skórze. Wyszłam na zewnątrz, zdając sobie sprawę, że dzisiejsza noc jest jedną z zimniejszych nocy w ciągu ostatniego miesiąca na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Przeleciałam wzrokiem po okolicy, którą oświetlało kilka lamp, dając nie wielki rezultat. 
  Zdecydowałam się usiąść na ławce, usytuowanej 50 metrów od domu Ashley. Szłam dość szybkim tempem, by móc usiąść i poczekać chwilę na Justina. Nagle ktoś zatrąbił, a ja lekko podskoczyłam. Odwróciłam się, i zobaczyłam białe Lamborgini, a w środku uśmiechniętego Justina. Popukałam się w czoło palcem wskazującym, starając się przekazać chłopakowi, że to było głupie. Podeszłam do samochodu i otworzyłam drzwi.
- Chcesz żebym dostała zawału? - Zapytałam, śmiejąc się.
  Justin się zaśmiał.
- Gdzie jedziemy?
- Nie wiem, wykaż się. 
  Chłopak uśmiechnął się łobuzersko i naciskając pedał gazu, odjechał pozostawiając ślad opon przed domem.

______________________________________________
TADAM!!!
Przepraszam, że tak długo musieliście czekać na ten rozdział, w którym tak naprawdę nic się nie wydarzyło.
Wiecie, szkoła i w ogóle. Teraz musiałam trochę ocen poprawić i kompletnie nie miałam czasu pisać. ALE OBIECUJE, ŻE SIĘ POPRAWIĘ!
co myślicie o tym rozdziale? piszcie w komentarzach x

  

10 komentarzy:

  1. Dobrze chociaż że dobry rozdział ci wyszedł ;)

    @MeGustaKidrauhl

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg, kocham tego bloga. Pisz szybko nn,bo jestem ciekawa gdzie Justin ją zabierze :D @bitterrawrr

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny rozdział. szkoda tylko, że tak długo to trwało ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe gdzie pojadą;) czekam na kolejny rozdział;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisz szybko kolejny, rozdział niesamowity! szkoda, że dodany po tak długim czasie, ale jest genialny! nie mogę doczekać się kolejnego <3 @mayatella
    p.s. zapraszam do mnie;*

    OdpowiedzUsuń
  6. chyba najlepszy z dotychczasowych *__* to się będzie działo coś czuję :D hahaha. boooski! <3 nie mogę się doczekać następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  7. kiedy czytałam wczoraj to opowiadanie to cały czas się uśmiechałam jak popieprzona :D miałam taki natłok myśli 'asdfghjkl', tak powiedziałam to specjalnie. ogólnie już Ci chyba mówiłam, że kocham to opowiadanie, więc dopiszę jeszcze, że z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział!
    i oczywiście informuj mnie na tt @niallthequeen. [burningnights.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  8. Understand undoubtedly that that's a important point. Also, many industry analysts believe we have already achieved 'peak oil' ' that point in time in which all the
    oil on the planet has been found and production must decline, no matter
    what technology we apply and no matter what else we do.
    In fact unless they are damaged by a really bad storm, or something else it
    may be years before you need any type of service on them.

    my web site :: Photovoltaikanlage

    OdpowiedzUsuń
  9. The anxiety and troubling views will not likely disappear
    completely once you bite your nails. So, if your nails are unusually short and messy,
    you should locate the nearest hypnotherapist because
    you are probably biting your nails and you don. When you feel like biting your nails, bring your hands away from you, perhaps you can keep them in
    your pockets or consider wearing gloves.

    Also visit my webpage ... How to stop biting nails

    OdpowiedzUsuń
  10. If the lid feels loose or comes loose during regular use you can use the rubber silicone to seal it onto the
    jar. Energy supply is no longer left up to chance in Rancho Bernardo where deficits in electricity that happen during power outages are made up by solar energy produced both by the panels on the roofs, and panels out on solar farms.
    In addition, the schools have a new educational tool to help introduce children to green energy.


    Have a look at my website ... Photovoltaikanlage

    OdpowiedzUsuń