niedziela, 16 września 2012

JEDEN: "Po prostu bądź ze mną szczery"


informacje na końcu rozdziału, przeczytaj do końca #muchlove 



Moja mama zawsze była bezpośrednia. Nie zdziwiło mnie to, że od razu powiedziała o tym co między nimi - rodzicami, zaszło podczas naszej nieobecności. Zawsze też przejmowała się ponadto, ile trzeba było, i to dało mi do zrozumienia, że jest coś nie tak w tej zdradzie ojca.
  No bo, tata zawsze utrzymywał ze mną dobre stosunki, i jestem prawie pewna, że mówił mi wszystko. To on mi okazywał zrozumienie, a nie mama, która raczej pozostawała dość krytyczna wobec mnie, nie wiadomo z jakiego powodu.
  Tata nie obierał telefonu. Zeszłam na dół do kuchni by wziąć sobie coś do przekąszenia. Podeszłam do lodówki, otwierając ją, kiedy nagle uświadomiłam sobie, że coś leży na stole zaraz za mną. Odwróciłam się, ale wcześniej wyjmując sok pomarańczowy, gdyż nic ciekawego do jedzenia nie było. Odkręciłam korek i napiłam się zimnego soku, który dawał niemałe orzeźwienie, gdy na zewnątrz był maj i koło 25 stopni w LA.
  Spojrzałam na otwartą kopertę i kilka kartek które leżały koło niej na stole. Chwilę zastanowiłam się czy powinnam je zobaczyć, aż w końcu podniosłam jedną z nich i spojrzałam.
  Wzięłam następną, bo z lekka nie wierzyłam w to co właśnie zobaczyłam. Najlepiej gdybym tego w ogóle nie widziała. Okazało się, że to były zdjęcia mojego ojca z jakąś blondyną. W samochodzie. Jak się całują.
  Przyjrzałam się jeszcze bardziej niż przez ostatnie 3 minuty, spoglądając na każdy szczegół zdjęcia.
  Zostawiłam wszystko i wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Wykręciłam ponownie numer do taty, ale tym razem odebrał już po 2 sygnale.
- Gdzie jesteś? - zapytałam oschle.
- W pracy, a co się stało? - odpowiedział jakby nigdy nic się nie stało.
- Pewnie pewnie, jesteś w Mariocie, prawda? - "Mariott" to sieć hoteli mojego ojca, ekskluzywna. Ma hotele w każdym większym mieście w Stanach i kilka w Europie. Okej, nie będę kłamać, że nie mamy ztego dużych dochodów, bo mamy.
  Dla jednych to tak świetnie, że ma się bogatą rodzinę, ale tak nie jest. Większość ludzi po prostu cię wykorzystuje, i nie wiesz komu możesz ufać a komu nie. I to jest w tym wszystkim najgorsze, że czasem wydaje ci się, że ktoś jest twoim przyjacielem a tu nagle dowiadujesz się, że obrabia ci dupę za plecami...
  Zamyśliłam się i przez to nie słyszałam co mówi mi ojciec przez telefon.
- Eee.. Słucham? - powiedziałam to tonem, jakbym nie zrozumiała o czym mówi.
- Mówię. Że. Jestem. W. Mariocie. - odpowiedział, wypowiadając osobno i wyraźnie.
- U nas ma się rozumieć? - Na odpowiedź usłyszałam "mhm". - Okej, za chwilę będę.
  Chciał coś jeszcze dodać, ale się rozłączyłam. Znalazłam w kieszeni shortów słuchawki. Podłączyłam je do iPhone'a. Włączyłam pierwszą lepszą piosenkę Lany Del Rey. Schowałam go do kieszeni, ale chwilę póżniej wyjęłam czy poczułam wibracje.
  Odrzuciłam połączenie od swojej przyjaciółki od razu odpisując jej smsa.
Do: Stacyy:
"przepraszam, ale nie mogę na razie rozmawiać, zadzwonie wieczorem xx"
  Mieszkałam na Courney Avenue, skąd droga do Hollywood High School - szkoły do której chodzimy miała koło 1 mili*. Mariott L.A znajdował się kilka uliczek dalej.
  Przyspieszyłam tępo by dość do hotelu jak najszybciej.

  Weszłam do klimatyzowanego lobby przeciskając się przez niemałe zamieszanie.Kamery, i kilka paparazzich. Facetowi w recepcji powiedziałam "dzień dobry" delikatnie się uśmiechając. Podeszłam do biurka.
- Słucham? - Uśmiechnął się wysoki brunet. Spojrzałam na przypinkę, na jego marynarce, i ledwo co powstrzymałam się od śmiechu. Recepcjonista miał na imię Bob, co bardzo mnie śmieszy. Nie pytacie czemu, bo sama nie wiem. Z
- Czy Mattiew Williams jest może u siebie? - zapytałam
- Tak. - Zmarszczył brwi pytająco.
- A mogę iść do taty?
  Bob chyba sobie mnie przypomniał, w sensie, że jestem córką dyrektora, i odpowiedział:
- Ach, tak tak jest biurze.
  Uśmiechnęłam się kiwając głową na podziękowanie. Podeszłam do wind, i weszłam do pierwszej, która przyjechała. Oparłam się o barierkę i wcisnęłam przycisk z numerkiem 12.  Odczytałam sms-a, który doszedł chwilę wcześniej.
Od: Stacyy:
"K, ale coś jest mega nie tak? Będę czekać na telefon".
  To "będę czekać na telefon, wcale się nie sprawdziło, bo chwilę później telefon zawibrował i na ekranie pojawił się napisz "Stacyy dzwoni".
- Mówiłam ci... - zaczęłam, ale przyjaciółka najwyraźniej mnie nie słuchała.
- Jezus Maria Acy, Słuchaj, Boże jest nowa sesja Justina, umieram, serio, ratuj mnie palą oczy!!!
- Aha? Stacy, mówiłam ci, że nie interesuje mnie czy Justina na nową sesję, czy ma nową piosenkę. Wiem, że chcesz się tym ze mną podzielić, ale proszę cię nie teraz. - rozłączyłam się.
  Zdałam sobie z tego sprawę, że powiedziałam to jakby trochę za ostro...

  Zapukałam do drzwi i nie czekając na odpowiedź, weszłam do środka. Pokój ojca w hotelu, był połączony razem z biurem. Przeszłam przez krótki korytarzyk prowadzący do sypialni. Tata stał odwrócony tyłem do wejścia, i układał rzeczy w szafie, czego zwykle nie robił i chyba po nim mam cechę, którą nazywa się lenistwem.
  W całym pokoju pachniało kawą. Zapach roznosił się po pokoju. Małe brązowe świeczki, były porozmieszczane w całym pomieszczeniu. Identyczne mamy w domu.
  Stanęłam w progu drzwi i zapukałam we framugę.
- Hej - powiedział uśmiechając się i przedłużając "e".
  Podeszłam bliżej, rozpoczynając swój monolog.
- Okej tato, ja wiem co się stało, mama mi wszystko powiedziała... Znaczy powiedziała tylko, że ją zdradziłeś, ale ja znalazłam te zdjęcia i ogólnie... - przestał składać ubrania, oparł się o szafę i słuchał - Tato, musisz mi powiedzieć czy to jest prawda, bo jak wiesz, matka czasem zbyt histeryzuje i nie daje ci dojść do głosu i...
- Słońce - Tata mi przerwał - wiesz o tym dobrze, że nigdy bym wam tego nie zrobił. - powrócił do swojego poprzedniego zajęcia.
- A zdjęcia? - postawiłam pytanie, tym razem bardziej nalegającym na odpowiedź.
- Nie wiem. - Schylił głowę, co zawsze oznaczało, że kłamie.
- Serio, myślisz że jestem taka głupia? - Założyłam ręce na piersi. - Tato, kurde, nie możesz mi raz powiedzieć prawdy?
- Ivy o tym wiedzia...
- Nie wspominaj o Ivy, dobra? Po prostu powiedz mi o co tu chodzi! - Podniosłam głos, chociaż nie powinnam. - Po prostu bądź ze mną szczery, bo mam dość tego, że ktoś do mnie wysyła smsy z jakimiś pogróżkami, to jakoś nawet znoszę, ale mama nie. Jeszcze to, że nie chcesz zgłosić tego na policję to tego zupełnie nie rozumiem.
- Powiem ci to, kiedy uznam, że to zrozumiesz, okej?
  Westchnęłam, poddając się. Wypytałam tatę jeszcze kim jest ta blondzia na zdjęciach.
  Powiedział, że nie. Okej, uznam, że to prawda.
- Wrócisz dzisiaj do domu? - zapytałam
- Raczej nie. Jutro się postaram, więc przygotuj mamę dobra?
  Uśmiechnęłam się lekko kiwając głową.
- To ja lecę, do zobaczenia!
  Wyszłam z pokoju hotelowego taty. Podeszłam do wind, nacisnęłam strzałkę w dół.
  Znacie to uczucie, jak czekacie na windę i macie dylemat czy nie iść schodami? Tak własnie teraz się czuję.
  Zdecydowałam się poczekać, a kiedy w końcu przyjechała, weszłam do niej i wybrałam przycisk z "0". Oparłam się o barierkę i zjechałam tylko 1 piętro niżej. Weszli jacyś ludzie, ubrani w marynarki, z krawatami. Założyłam słuchawki na uszy, puściłam "Everything" Michael'a Buble, i zaczęłam pisać smsa.
Do: Stacyy
JEZU :c możesz do mnie przyjść tak za pół godziny?
  Winda zatrzymała się znowu piętro niżej i wszyscy w niej obecni, oprócz mnie wysiedli.
  Czy tak trudno zejść schodami jedno piętro, aniżeli ja mam się zatrzymywać na każdym?
  Momentalnie dostałam odpowiedź. Zobaczyłam na ekran iPhona.
Od: Stacyy
Ac, wszystko k? dobra, będę.
  Duże "pomieszczenie", w którym się znajdowałam zatrzęsło się i stanęło, a kiedy podniosłam wzrok światło w kabinie zgasło. Wyjęłam z uszu słuchawki.
- Fuck - powiedział ktoś w tym samym czasie co ja. Czyli jednak nie wyszli wszyscy.
  Z lekka niezręczna sytuacja.
- Oh, witam skarbie. - powiedział chłopak z satyryczno-humorystycznym śmiechem.
Wyglądam na to, że jestem uwięziona w windzie z jakimś chłopakiem na co najmniej godzinę.
  Ciekawie.

  *1 mila to koło 1,6km.

___________________________________________
12 KOMENTARZY I PRAWIE 700 WEJŚĆ PRZY SAMYM PROLOGU. JEZU JEZU JEZU KOCHAM WAS I DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY KOMENTARZ <333333
Wiele osób pytało się mnie jak czyta się imię głównej bohaterki, a czyta się je Ejsi, lol.
Hmm, ciekawi was kto to Ivy i ten tajemniczy chłopak z windy? Dowiecie się już w następnym rozdziale ♥
jeżeli chcesz być informowany o nn, to zostaw komentarz z nickiem z tt. 
mój twitter @s0justin.