- Skarbie? - Powiedziałam, parskając śmiechem. - Mówisz tak do każdej?
Chciałam odblokować telefon, ale zamiast mojej tapety ukazał się czarny ekran z ugryzionym jabłuszkiem apple'a. Super, jeszcze rozładował mi się iPhone. Pewnie nie wrócę na czas do domu, i Stacy będzie musiała poczekać z Noah.
- Nope. - Odpowiedział akcentując literkę "p". - Masz coś przeciwko?
Nie wiem czemu, ale mnie to rozśmieszyło.
- Huh? - Nie rezygnował. Chciał usłyszeć pytanie, nawet na tak głupie pytanie.
- Nope. - Powiedziałam to takim samym tonem i identyczną jak ten ktoś koło mnie.
Mogłabym dosłownie przysiąc, że skądś kojarzę jego głos. Tylko nie mam pojęcia skąd. Ostatnio ciężko było mi się skoncentrować nad czymkolwiek.
Co pięć minut, w windzie, która była miej więcej wielkości 3x3 metry, uruchamiał się jakiś obrzydliwy odświeżacz powietrza, o zapachu lawendy i cynamonu. Roznosił się po całym pomieszczeniu. Drażnił mnie, bo okropnie śmierdział, a ja byłam jeszcze uczulona na cynamon.
♛
Przez chwilę nikt z nas się nie odzywał. No i nawet dobrze, bo nie lubię rozmawiać z osobami których nie znam. Nie jestem dobra, w podejmowaniu nowych znajomości.
Minęło 10 minut, bo breeze mini spray właśnie się uruchomił. Zaczęło kręcić mnie w nosie. Kichnęłam kilka razy, a ostatnie kichnięcie było zawsze najmocniejsze. W rezultacie przywaliłam tyłem głowy o ścianę.
- Ała. - złapałam się za głowę.
- Wszystko okej? - zapytał ktoś po tym jak zaśmiał się słodko
I ten śmiech, jeszcze bardziej mnie utwierdził w przekonaniu, że skądś znam tego kogoś.
- Tak, spoko, żyję. - powiedziałam pociągając nosem. - Kurde, mam omylne wrażenie, że cię kojarzę. Nie mam tylko pojęcia skąd.
- Boisz się mnie? - Zadał mi pytanie, takie pi razy oko, ni stąd ni zowąd,
- Nie? - Zaśmiałam się - Czemu miałabym?
- Jak masz na imię?
Znowu nie odpowiedział mi na moje pytanie, tylko zadał kolejne.
- Acy. A ty?
- To twoje pełne imię? - W moim głosie chyba było słychać irytację, bo teraz wiedziałam, że robi mi na złość.
- Odpowiedz mi pierwszy.
- Ale na co?
To zaczęło mnie denerwować. Kimkolwiek ten ktoś jest mógłby się przestać ze mną droczyć i odpowiedzieć mi chociaż na jedno pytanie.
- Okej, już się nie denerwuj. - Parsknął śmiechem - Justin. - Powiedział.
Nagle zapaliły się niebieskie neony podlepione przy miejscu gdzie kończy się ściana a zaczyna podłoga
Dopiero wtedy się zorientowałam, że nie wcisnęłam tego złotego dzwonka na przycisku, który miał zaalarmować ewentualne zawiesznie, ale trudno. Teraz i tak go nie znajdę póki panują egipskie ciemności.
- I mogłabyś się mnie bać, bo siedzisz tak daleko. Nie gryzę.
Po omacku poszukałam rękę w górze barierki. Podciągnęłam się na niej.
Szłam szurając nogami po ziemi, bo przypadkiem nie nadepnąć na Justina. Lekko go kopnęłam, kiedy doszłam do niego.
- Sorki. - Powiedziałam zaciskając zęby.
Usiadłam koło chłopaka.
Pachniał wanilią, ale też jakimś innym perfumem. Coś w stylu delikatnego Chanel i Hugo Bossa.
♛
Odświeżacz uruchomił się już 15 razy, to znaczyło że tkwię tu już pół godziny. Czyli Stacy czeka na mnie aż łaskawie przyjdę. Jakoś przeżyje, nic się nie stanie jak pobędzie chwilę z Noah'em.
Ja co chwilę kaszlałam bo zapach cynamonu mnie dusił. Osiadał się w moim gardle, które było już wysuszone. Ciężko było mi oddychać, a jeszcze do tego mam astmę. Super, nie ma to jak umrzeć w windzie.
- Dobrze się czujesz? - Zapytał Justin.
- Tak tak, wszystko... - odkaszlnęłam ponownie - dobrze.
- Pewnie, pewnie. Za chwilę się udusisz, masz.
Położył mi na kolana butelkę.
- Dzięki. - Uśmiechnęłam się, chociaż widziałam że tego nie zobaczy.
Otworzyłam butelkę i napiłam się tego co później okazało się wodę lekko gazowaną. Odetchnęłam z ulgą, bo serio myślałam że za chwilę zejdę z tego świata. Zaśmiał się, a ja znałam ten śmiech. Na prawdę, byłam przekonana, że to ktoś kogo znam dość dobrze.
Obracałam telefon w rękach kiedy nagle wypadł mi z rąk. Po omacku starałam się go znaleźć kiedy nagle zapaliło się światło.
To było dziwne uczucie, bo rozmawiasz z kimś przez pół godziny... nawet czterdzieści pięć minut, i nie znasz jego tożsamości aczkolwiek go kojarzysz. Wahałam się czy zobaczyć kim jest Justin, ale po kilku sekundach uznałam że to i tak bez sensu, bo i tak czy siak będę musiała go zobaczyć.
Złapałam telefon, który leżał pod moim prawym kolanem. Kilka razy przymknęłam oczy, a to przez to, że jarzeniówki świeciły jakby wyjątkowo jasno.
Po kilku sekundach, po tym jak zapaliły się żarówki odwróciłam się w stronę chłopaka, który siedział ze schyloną głową, i z oczami zapatrzonymi w telefon.
Zaraz po tym co zobaczyłam... a raczej kogo wstałam z impetem i głową walnęłam się o barierkę wiszącą mniej więcej na wysokości bioder. Osunęłam się z powrotem na ziemie trzymając się za głowę.
- Cholera jasna! - syknęłam.
Dobra... Czy to jest Justin Bieber? Czy ja właśnie go zobaczyłam?
Chłopak zbliżył się do mnie. Podniosłam wzrok, i zauważyłam że Justin patrzy się prostu w moje oczy.
- Wszystko w porządku? - Zaśmiał się. - Pytam się ciebie o to drugi raz, ale drugi raz zwijasz się z bólu...
- Mam nadzieję, że dzisiaj już sobie nic nie zrobię. - odkaszlnęłam, bo odświeżacz powietrza uruchomił się kolejny raz. - Tak, wszystko jest okej.
Lekko speszona, odwróciłam wzrok. Nie na co dzień, możesz porozmawiać z Justinem Bieberem, więc to nie trochę onieśmieliło.
Winda nagle szarpnęłam, coś zaskrzypiało, i maszyna zaczęła bardzo wolno jechać w dół.
- Dziwnie się teraz czujesz, prawda? - zapytał.
"Dziwnie" to było chyba najlepsze określenie dla mojego stanu, w tejże chwili. Chociaż tak ogólne, najlepiej go opisywało.
- Nie, wcale. Rozmawiam teraz z najbardziej znanym nastolatkiem na świecie, ale dla mnie to norma. - Uśmiechnęłam się, kiedy winda zatrzymała się a drzwi się otworzyły.
Dotarło do mnie świeże powietrze. Wzięłam głęboki oddech. Justin się podniósł i lekko podciągnął spodnie. Jednym ruchem poprawił sobie włosy, i to sprawiło, że wyglądały idealnie. Później odwrócił się do mnie i podał mi rękę. Chwyciłam za nią, a chłopak szybkim ruchem mnie poderwał z podłogi. Uśmiechnęłam się i oblizałam, a następnie przygryzłam wargę. Wyszliśmy z windy, a przy wyjściu od razu stał ciemnoskóry, dość gruby facet. Kenny Hamilton - ochroniarz Justina. Skąd ja to wiem, skoro nie jestem fanką Justina? Jak ma się przyjaciółkę Belieberkę, to chyba wie się tyle o JB ile ona sama. Przed wejściem do hotelu stało mnóstwo ludzi z aparatami i bardzo dużo fanek. Stanęłam przy recepcjoniście Bobie.
Kenny zaczął rozmawiać z chłopakiem, o tym że mają jechać jeszcze gdzieś tam, a i tak są spóźnieni. Justin odwrócił się do mnie i powiedział "aye" i zasalutował z szerokim uśmiechem. Przeczesałam ręką włosy i pomachałam. Chłopak pokierował się po wyjścia. Stanęłam przodem do Boba, który rozmawiał przez telefon. Chwilę później poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam Justina.
- O hej! - powiedziałam na przekór.
- Acy, słuchaj, dałabyś może mi swój numer telefonu? - Zapytał dając mi do ręki swojego iPhona z włączoną klawiaturą telefoniczną.
- Mój? - zapytałam ze zdziwieniem. Wielkim zdziwieniem wymalowanym na twarzy. Justin się zaśmiał.- pewnie.
Wzięłam telefon chłopaka i szybko napisałam siedmiocyfrowy numer. Zapisałam go jako "acy, tak ta z windy", żeby było jasne kto to.
- Dzięki. No to do zobaczenia!
♛
Jak najszybciej pobiegłam do domu. Miałam nadzieję, że jeszcze będzie tam Stacy. Drzwi do domu były zamknięte, więc kilka razy zadzwoniłam dzwonkiem. Przyszedł Noah. Otworzył drzwi.
- Co ty taka podniecona jesteś? - zapytał.
- Później ci powiem.
Wbiegłam na górę. Otworzyłam drwi do mojego pokoju i z hukiem je zamknęłam. Położyłam się na łóżku i przyciskając sobie poduszkę do twarzy, zaczęłam się rzucać i krzyczeć.
Justin Bieber ma mój numer i prawdopodobnie do mnie kiedyś zadzwoni. Wow.
______________________________________________________
kupakupakupakupakupa.
beznadziejny rozdział, ale trudno.
postaram się dodawać rozdziały regularnie, ale nie wiem czy mi się to uda - S Z K O Ł A....
tak więc followujcie mnie na tt - @tbhdrew
DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE! TAK TRZYMAĆ1
nienienienieniekupa.
OdpowiedzUsuńto jest zajebiste, pragnę więcej! *.*
@cuddlebeaute
ja też się chcę zaciąć z bieberem w windzie! ♥ ♥ ♥ boooski, czekam na następny ;***
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, uwielbiam to opowiadanie! <3 szkoda tylko , że rozdziały tak rzadko :c no ale to nic! <3
OdpowiedzUsuńP.S. dziękuję z powiadomienie mnie na twitterze i zapraszam na mojego bloga <3
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Usuńświetny rozdział, czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńdziękuje, za informacje o rozdziale ; )
Ja tam lubię cynamonowy zapach ale bez przesady. hahahah :D
OdpowiedzUsuńPoza tym rozdział świetny <3 / @megustakidrauhl
świetnyświetnyświetny! :D możesz mnie informować o nn? xd @AuneBieber
OdpowiedzUsuńŚwietny, Cudowny, Fantastyczny! Jednym słowem zajebisty!
OdpowiedzUsuńMasz wielki talent.
Czekam na kolejne rozdziały.
Justin pachnący wanilią uwięziony z nią w windzie omgomgomgomg fhdukfhkdfdhfj jeju, dodawaj następny. *-* // @CreamyBiebs
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że strasznie mnie zaciekawiłaś. Niecierpliwie czekam na następny rozdział:)
OdpowiedzUsuńA i możesz informować mnie o rozdziałach? :)
@Bieber_sexyyy
Już kocham Twojego bloga :D Czekam na nowy rozdział :3 I byłabym wdzięczna, jakbyś mnie informowała o nowych notkach :)
OdpowiedzUsuń@youdiedloved
zostałaś nominowana ;* http://my-love-is-your-lovee.blogspot.com/2012/11/libster-blog.html
OdpowiedzUsuńNooo...ja to poproszę wiadomości na tt o nowym rozdziale ;) podoba mi się ;) @siwa1426
OdpowiedzUsuńja Cie kocham <3
OdpowiedzUsuń@yolorobin
bardzo wciągające :)) czekam na następny rozdział ! :)
OdpowiedzUsuń